Zapisz się na bieg w 20203 maja

AGNIESZKA KOWALCZYK: DOBRY TRENING TO NIE WSZYSTKO

05/21/19

Agnieszka Kowalczyk: dobry trening to nie wszystko

Agnieszka Kowalczyk dwukrotnie była blisko podium Wings for Life World Run w Poznaniu. Podczas ostatniej edycji, 5 maja 2019 zwyciężyła i spełniła swoje marzenie. A chciała zrezygnować z udziału…

Minęło trochę czasu. Czy już ochłonęłaś? Były wywiady, przemówienia, wizyty w zakładach pracy?

Na pewno jeszcze nie. Minęły dwa tygodnie, a mi uśmiech nie schodzi z twarzy. Wiele osób pyta jeszcze o bieg i gratuluje. Byłam zaskoczona ilością pozytywnych i wspierających komentarzy. To bardzo miłe i budujące. Zostałam też niezwykle ciepło przywitana w miejscowości, w której mieszkam. Wings for Life World Run ze względu na swą unikatową formę, cel i medialność, wzbudził duże zainteresowanie - nawet osób, które na co dzień nie interesują się bieganiem. Z tego się cieszę najbardziej. Zawsze chętnie dziele się moja pasją, dużo mówię jak aktywność fizyczna jest ważna dla naszego zdrowia i wiem, że ludzie mogą się zainspirować moją historią - zwykłej dziewczyny, która kiedyś postanowiła oderwać się od biurka i zacząć powoli się ruszać. Przygotowuję razem z działem PR mojej firmy krótki filmik, o moich początkach, jak mnie ta pasja zmieniła i co mi dała. Czyli dobrze strzeliłeś z tymi zakładami pracy hehe. Udzieliłam także wywiadu dla Sklepu Biegacza, w którym opowiedziałam, jak wyglądał wyścig i jak się czuje po. Można go jeszcze zobaczyć wchodząc na fanpage sklepu. Sama też staram się pielęgnować te piękne wspomnienia. To było niesamowite przeżycie, niezwykły bieg, który dostarczył mi niezapomnianych emocji i nie chcę, aby to szybko uleciało.

Byłaś już w czołówce w poprzednich edycjach. Co zrobiłaś, że w końcu się udało? Zmieniłaś coś w swoim treningu?

Tak, byłam 4. w 2017 i 5. w 2018 - z jednej strony wysoko, z drugiej daleko od numeru 1. Co się zmieniło? Przede wszystkim nastawiłam się na cel. Po dosyć trudnym roku, kiedy często borykałam się z infekcjami i miałam spadek formy, zrobiłam porządne roztrenowanie i weszłam bardzo spokojnie w trening. Miałam bardzo dobre wspomnienia dotyczące biegu z 2017 roku, dlatego postanowiłam, że to będzie docelowy start na wiosnę i na nim się skupię. Zależało mi też na mądrym treningu i przede wszystkim zdrowiu. Nie chciałam przesadzić z obciążeniem mając na uwadze ile pracuję i jak się regeneruję. Myślę, że rok temu popełniłam sporo błędów właśnie w tym temacie. Postanowiłam, że zrobię wszystko aby przygotować się najlepiej i przede wszystkim będę wsłuchiwać się w mój organizm. Nie miałam planu i trenera. Polegałam na swoim doświadczeniu. Nie robiłam bardzo dużo kilometrów - średnio około 70 w tygodniu. Długie wybiegania maksymalnie do 24 km. Postawiłam na biegi budujące wytrzymałość w drugim zakresie. Dwa razy w tygodniu chodziłam na treningi do Adidas Runners, gdzie grupa przygotowywała się do Półmaratonu Warszawskiego. Większość treningów dobrze wpisywała się w moje przygotowania, ale pilnowałam, aby założenia były zgodne z tym, jak się czuje i w jakiej formie aktualnie jestem i co chcę zrobić. Zwykle nie mam problemu, aby wykonać mocne jednostki sama, ale siła grupy daje niesamowitą motywację i energie. Poza tym uwielbiam tych ludzi. Razem, możemy więcej!

A może to ta motywacja, o której mówiłaś na mecie – pobiec dla tych, którzy nie mogą – zdziałała tak wiele?

Tak, to co powiedziałam w emocjach na mecie płynęło prosto z serca. To była moja największa motywacja. Dobry trening to nie wszystko. Aby wygrać - zwłaszcza samej ze sobą, ze swoimi słabościami - motywacja musi być ogromna. Powiem szczerze, nie jestem typem zwycięzcy. Jestem bardzo uparta, ale często brakuje mi pewności siebie. Wiem, że dzięki tej pasji ją zyskuję, ale to jest powolny proces. Byłam zdrowa i silna jak nigdy, ale gdy pierwsze wiosenne starty nie pokazywały zadowalających wyników, a trening dalej szedł dobrze. Wiedziałam, że się zblokowałam psychicznie i muszę wyrzucić negatywne myśli. W kwietniu, po teście na 10 km, przeszła myśl o rezygnacji z biegu. Powiedziałam to mężowi, który przytulił i powiedział, że zrobimy co będę chciała, ale żebym jeszcze się zastanowiła. Po tych słowach wyszłam na kolejny trening i odzyskałam energię. Miałam wtedy jeszcze 4,5 tygodnia do startu. Postawiłam na 3 tygodnie mocnego treningu - będzie co ma być, ale nie poddam się bez walki, to do mnie niepodobne. Pokonywanie własnych ograniczeń zawsze mnie bardzo motywuje. Jak się czegoś boisz, musisz się z tym zmierzyć. Nie ma innej drogi, aby iść do przodu. Z tym podejściem pokonałam już wiele lęków i spełniam marzenia. Nie chciałam niczego żałować, pobiec ile mam sił, aż odlecę, taki był cel.

W piątek, po ostatnim treningu, gdy się rozciągałam zobaczyłam program o Wings for Life World Run. Mówiono o głównym celu tego biegu - jaki jest progres w badaniach nad rdzeniem kręgowym dzięki zebranym pieniądzom. Wtedy usłyszałam, że w Szwajcarii będzie biegł człowiek, który wstał z wózka. Byłam poruszona. W programie nie było nic o szybkich biegaczach, tylko o misji Wings for Life. Popłakałam się i powiedziałam do męża: jakie to ma znaczenie jaką ja mam formę, jestem zdrowa, mogę biegać, pobiegnę dla nich, najlepiej jak mogę. Jego wsparcie i taka motywacja towarzyszyły mi przez cały bieg. Dzięki temu nawet w chwilach słabości odganiałam czarne myśli. Podczas biegu stoczyłam walkę sama ze sobą, to było nowe doświadczenie biec o zwycięstwo w takiej dużej imprezie i dodatkowa presja. Od pierwszych kilometrów wiedziałam, o co walczę. Byłam bliska spełnienia marzenia. Nie chciałam odpuścić. Nie ma jutra – myślałam. Ludzie wstają z wózka i biegną, ja mogę to też biegnę, ile mam sił! Tego dnia wygrałam, bo pobiegłam sercem i tylko tak chcę biegać.

Co robisz na co dzień? Jak trenujesz?

Na co dzień pracuję jako kontroler finansowy sprzedaży w dużej korporacji, czyli dużo siedzę przed komputerem z cyferkami i często robię analizy pod presją czasu. Bieganie jest dla mnie odskocznią od tej codzienności. Z jednej strony rozładowuje stres, z drugiej doładowuje mnie pozytywną energią. Mieszkam przy Puszczy Kampinoskiej, więc jak tylko mogę, staram się biegać po lesie. W bieganiu w terenie upatruję swoją siłę i rozwój, bo odkąd wróciłam do korzeni i rodzinnej miejscowości zrobiłam duży progres. Tu też odpoczywam i łapię „drugi oddech”. Trenuję 5 razy w tygodniu. Wcześniej biegałam sama, a teraz większość treningów wykonuję z mężem. To wiele ułatwia jeśli chodzi o obowiązki i organizację w domu. Kiedyś musiałam bardziej kombinować. Jak już wspomniałam, od dwóch lat, dwa razy w tygodniu chodzę do Adidas Runners Warsaw. Oprócz dobrych treningów pod okiem wspaniałych trenerów, nauki techniki biegowej, z którą wcześniej nie miałam nic wspólnego, poznałam tam fantastycznych ludzi. Dzielę z nimi pasję i energię, tworzymy biegową rodzinę. Wtorki i czwartki traktujemy z mężem jako odskocznię po pracy, czas na dobry trening, ale też spotkanie z przyjaciółmi. To jest nasz sposób na spędzanie czasu wolnego.

Za rok znowu wypada powalczyć o zwycięstwo. Zmienisz coś w swoim treningu i przygotowaniach?

Pewnie wypada i powalczę. Na pewno od grudnia znowu skupię się na treningu pod Wings for Life World Run. Teraz pobiegłam średnio szybciej niż w 2017, wiec odbudowałam się nie tylko psychicznie, ale faktycznie jestem w lepszej formie. To daje mi kopa do dalszej ciężkiej pracy. Pewnie będę chciała wprowadzić więcej jednostek bieganych w docelowym tempie biegu, bo zawsze jakoś tego brakuje. Poważnie rozważam też bieganie pod okiem trenera. Dużo zrobiłam sama, ale chcę się dalej poprawiać i rozwijać. Może jak ktoś spojrzy z boku, lepiej to poukłada… Zobaczymy jeszcze, bo nigdy nie lubiłam jak coś lub ktoś mnie ogranicza. Lubię tę biegową wolność, nic nie muszę, ale wszystko mogę. Wszystko zależy ode mnie. Za to kocham bieganie. Na pewno nie chcę tracić tej biegowej radości. Biegam i trenuję bo to kocham. To nie jest mój zawód i chcę, aby ta radość cały czas była w moi sercu.

Gdzie chcesz pojechać za rok?

Jeśli będzie do wyboru, to do Australii. Ona ciekawi mnie najbardziej - ze względu na przyrodę i odległość. To takie spełnienie kolejnego marzenia. Bieg startuje o 21:00, a ja czuję się dobrze biegając wieczorem. Na pewno będzie duża konkurencja, więc zrobię wszystko aby przygotować się jak najlepiej. To na pewno będzie kolejne ciekawe doświadczenie, na które liczę, tak jak na to, żeby jeszcze raz poczuć te niesamowite emocje! I zobaczyć ten tłum uśmiechniętych biegaczy uciekających przed metą - razem tych na nogach i wózkach oraz tych wstających i próbujących walczyć o lepsze jutro. To niesamowicie motywuje! To wspaniały bieg, z ważną misją i mam nadzieję, że będzie rozgrywany jak najdłużej.

PARTNERZY LOKALNI
PKO BPCitroenPoznańAorta4FSuuntoPOWERBARCisowiankaOttobockBiegamBoLubięTVN24TRÓJKAOnetMoveTV