Join for 20195 maja

BARTEK OLSZEWSKI: TO BYŁ BIEG IDEALNY

28.05.2017

Bartek Olszewski: to był bieg idealny

Kurz po bitwie o Mediolan już prawie opadł, ale emocje wciąż są żywe. O najgorętszej rywalizacji 4. edycji Wings for Life World Run porozmawialiśmy z jej głównym bohaterem - Bartkiem Olszewskim - lokalnym zwycięzcą we Włoszech i najszybszym biegaczem na świecie. W internecie znany bloger biegowy, a w realu normalny, pracujący na etacie facet, który po raz trzeci wziął udział w Światowym Biegu i 7 maja trzeci raz triumfował w swojej lokalizacji, odpowiedział na nasze pytania.

Jak wspominasz bieg we Włoszech z perspektywy czasu?

Bieg życia – przygoda życia! Wspominam i będę wspominał go jako najlepszy, taki, którego być może nigdy nie powtórzę. Wszystko się udało. Po tym biegu jestem spełniony.

Rozumiem, że był najlepszy ze wszystkich trzech edycji Wings for Life World Run, w których brałeś udział w twoim wykonaniu. Dlaczego miałbyś tego nie powtórzyć?

Nie wiem, czy uda mi się powtórzyć tak udany bieg. Wszystko wyszło w 100 procentach – pod względem psychiki, fizycznym i taktycznym. Można powiedzieć, że był to bieg idealny. Nie mówię, że nie pobiegnę kiedyś dalej, albo lepiej, ale taki bieg zdarza się bardzo rzadko. Niesamowicie się z tego cieszę. Wszystko co się miało udać, udało się.

Czy to oznacza, że ta edycja „bolała” najmniej – bo wiadomo, że od takich dystansów wszystko boli? Uciekając przed Samochodem Pościgowym i rywalami pokonałeś 88,24 km!

Bolało potwornie. Nigdy wcześniej tak mnie nie bolało podczas biegu. Od 70. km tak naprawdę pierwszy raz poczułem taki „ból ultra” i on był potworny. Chwilami chciałem się poddać. Miałem już kompletnie dosyć. Nawet był taki moment, że powiedziałem, sobie: dalej nie biegnę, skończę na 2. miejscu. Chwilami nie miałem już siły żeby z tym walczyć, ale jakoś się pozbierałem. Ostatni raz zebrałem się w sobie, udało się uciec Giorgio Calcaterze na 75. km i utrzymać przewagę do mety.

Zaraz po biegu komplementowałeś Calcaterrę. Zaimponowało ci, jak cię sprawdzał, podchodził. Jak to przebiegało?

Nie spodziewałem się, że będzie taki mocny. Jak tylko mnie dogonił na 55. km, wiedział, że ma przewagę psychiczną. Ponieważ wcześniej biegł za mną, gdy mnie dogonił, zauważył, że jestem zmęczony i od razu zaczął mnie testować. Co chwilę zmieniał rytm, tempo i atakował, za każdym razem zerkając, czy reaguję szybko, czy wolno. Wiadomo, że z każdym kolejnym kilometrem reagowałem wolniej i jak już zobaczył, że się zaczynają tworzyć luki pomiędzy nami, zaatakował mocniej. Na 75. km zrobiła się kilkunastometrowa przerwa. Poddałem się, powiedziałem sobie, że już nic z tego nie będzie, ale po dwóch minutach postanowiłem ostatni raz zaryzykować, dogonić go resztką sił i pobiec z nim jak najdalej. Jak go dogoniłem, to okazało się, że chyba on już psychicznie nie miał siły. Było też widać, że miał kryzys fizyczny, więc od razu zaatakowałem i tak naprawdę ten jeden atak wystarczył, żeby wygrać ten bieg.

Z faworytów starcia okrzykniętego "Bitwą o Mediolan", w tyle został nie tylko Chilijczyk Francisco Mendez, ale też profesjonalny biegacz ultra, jakim jest Niemiec Florian Neuschwander. A skoro Calcaterra testował ciebie, a nie ty jego, to chyba naprawdę miał obawy względem ciebie. Wygląda na to, że to Bartek Olszewski był tym gościem, którego we Włoszech pozostali chcieli prześcignąć.

Wszyscy mieliśmy do siebie wzajemny szacunek. Ten Niemiec to super gość. Chciałbym kiedyś spotkać się z nim i swobodnie pogadać, bo strasznie miło go wspominam. Giorgio to człowiek z 20-letnim doświadczeniem w biegach ultra i widać, że potrafi biegać „na miejsce”, wykańczać rywala fizycznie i psychicznie - robi to znakomicie. To jest taki pojedynek bark w bark, który się zdarza raz, może dwa przez całą karierę biegową. Nawet nie chodzi o to, że wygrałem, ale sam ten pojedynek, ta rywalizacja, to jest coś, czego nie zapomnę i z czego jestem najbardziej zadowolony po tym biegu. To były niesamowite przeżycia.

Czy takie same przeżycia miała Dominika Stelmach? Ostatnio spotkaliście się w Adidas Runners Clubie w Warszawie, gdzie razem opowiadaliście o biegu.

Ciężko mi to oceniać. U niej bieg wyglądał inaczej. Ona zdecydowanie wygrała z rywalkami i raczej ścigała się z mężczyznami. Uzyskała niesamowity wynik, jednak myślę, że same przeżycia i emocje miała troszeczkę inne. Dominika mówiła, że to był jeden z najlżejszych biegów w jej życiu i wszystko szło jej super. W moim przypadku to był najcięższy bieg w życiu. To był pierwszy bieg, na którym absolutnie dałem z siebie 100%.

Przed biegiem przewidywałeś, że globalnym zwycięzcą może okazać się ktoś z zupełnie innej lokalizacji, na kogo nikt nie stawiał i nie pomyliłeś się. Jak oceniasz zwycięstwo Arona Andersona poruszającego się na wózku?

Nie stawiałem na kogoś na wózku. Przyznam się szczerze, że nie miałem pojęcia, że jest jedna klasyfikacja biegaczy i osób poruszających się na wózkach. Dowiedziałem się o tym tak naprawdę w samochodzie, godzinę po biegu. Wings for Life World Run to jest bieg charytatywny, który ma za zadanie zebrać pieniądze na badania nad leczeniem urazów rdzenia kręgowego, ale też przede wszystkim uświadamiać ludzi co to są te urazy, i że można z nimi walczyć. Dlatego zwycięstwo Arona jest bardzo symboliczne i na pewno dużo robi dla tej sprawy. Dostaję dużo pytań o porównanie jazdy na wózku z bieganiem, ale nie chcę wchodzić ten temat, dlatego, że dla mnie to są jednak dwie dyscypliny, których nie da się porównać. To był taki bieg i taka rywalizacja. Aron przejechał więcej i naprawdę wielki szacun. Mogę mu tylko pogratulować, bo zrobił kawał świetnej roboty, tak samo jak Wings for Life World Run robi kawał świetnej roboty dla badań nad leczeniem urazów rdzenia kręgowego.

A co łączy ciebie, Arona, Dominikę, Calcaterrę, Lemaworka Ketemę i innych zwycięzców Wings for Life World Run?

Ja się śmieję, że każdy biegacz ultra musi mieć troszeczkę nie po kolei w głowie i być wariatem. Myślę, że to nas łączy, taka determinacja i siła woli. Każdy, kto potrafi spędzić 5-6 godzin na trasie, walcząc z bólem, przeciwnościami losu, których nie da się uniknąć, musi być niesamowicie silnym psychicznie człowiekiem i myślę, że to jest taki wspólny mianownik, który nas wszystkich łączy.

PARTNERZY LOKALNI
PoznańBenecol4FJaguarTVN24TRÓJKABiegamBoLubięOnetBieganie.plMovemediaAortaOttobockFiege LogisticsSheratonQuickerSlowianka