Join for 20195 maja

DOMINIKA STELMACH – REGENERACJA DOPIERO SIĘ ZACZNIE

15.05.2017

Dominika Stelmach – regeneracja dopiero się zacznie

W sobotę Dominika Stelmach – globalna zwyciężczyni Wings for Life World Run 2017 – wróciła do Polski. Na lotnisku powitało ją kilkadziesiąt osób. Wśród nich byli przyjaciele, znajomi, ale też trener Hubert Duklanowski i prezes klubu, który reprezentuje Dominika, Robert Korzeniowski. „To jest wielka radocha. Myślę, że każdy Polak powinien się z tego cieszyć, a my w szczególności” – mówił. Były różowe balony i mnóstwo kwiatów. Najszybsza kobieta w Światowym Biegu i jednocześnie triumfatorka z Chile nie kryła wzruszenia.

 

Jak samopoczucie?

Ogólnie bardzo dobrze, chociaż 40-godzinna podróż na pewno nie należała do łatwych.

 

Jak znalazłaś siłę, żeby po przebiegnięciu 68 km w morderczym tempie wybrać się następnego dnia do Peru i wyruszyć w góry?

To chyba emocje i siła, jaką się ma po tym, kiedy odniesie się jakiś sukces. Poza tym nie lubię marnować czasu, a taka okazja mogła się nie powtórzyć.

 

Twoje wyniki w Wings for Life World Run są coraz lepsze. Jak się robi takie postępy?

Pierwszy bieg, w Polsce, w ogóle nie odzwierciedlał moich możliwości. Na szczęście udało się wygrać, bo to tak naprawdę zapoczątkowało to wszystko, co się dzieje w tej chwili. W Australii były o wiele gorsze warunki – 20 stopni Celsjusza, ciepło. Tam tak naprawdę też nie mogłam pobiec na miarę możliwości. W tym roku wszystko złożyło się tak jak powinno. Wydaje mi się, że wykonałam 95% treningów. Byłam zdrowa, pogoda dopisała, no i udało się.

 

Jak przebiegała rywalizacja w Chile?

Pierwsze 20-30 km biegłam z Portugalką i człowiekiem, który ją prowadził. Mieli wsparcie z zewnątrz, a on jej podawał żele. Zdenerwowało mnie to mocno, więc urwałam się i pobiegłam dalej sama (śmiech).

 

W pewnym momencie wyprzedziłaś mężczyznę, który był na prowadzeniu i w Chile wygrałaś w klasyfikacji open.

Tak i to jest o tyle istotne, że jeżeli ktoś myśli, że ta trasa była jakaś inna, niewiarygodnie szybka, to chyba jednak niekoniecznie, skoro żadnemu panu nie udało się przebiec więcej niż mnie.

 

Nie miałaś problemów z aklimatyzacją?

Spędziliśmy tydzień na pustyni Atakama i to był dobry pomysł. Sam bieg był w Santiago, na wysokości 600 m n.p.m., także nie jest to wysokość, która może mieć wpływ na to jak się biegnie.

 

Jak regeneracja?

Zacznie się dopiero (śmiech).

 

Najszybszym biegaczem Wings for Life World Run na świecie był Bartek Olszewski. Jesteście taką fenomenalną dwójką, która stała się mocniej rozpoznawalna po drugiej edycji w 2015 roku. On też odniósł ogromny sukces. To jakiś zbieg okoliczności, przypadek?

Czasami widzimy się z Bartkiem na treningach, bo ta warszawska Agrykola daje tyle energii… Bartek też konsekwentnie, zupełnie inaczej niż ja, ale przygotowywał się do Wings for Life World Run. Było widać, że jego forma jest coraz wyższa i wierzyłam w jego bardzo dobry wynik. Udało się rewelacyjnie.

 

Jak oceniasz zwycięstwo Arona Andersona – zawodnika na wózku?

To jest bieg przede wszystkim dla osób, które biegać nie mogą i dla mnie to jest niewyobrażalne, że ktoś mógł na wózku niesportowym, bez żadnego przystosowania do tego, na samych rękach, przejechać ponad 90 km. Wielki szacunek. Wydaje mi się, że biegacze do końca nie docenili tego, że niepełnosprawni też mogą być bardzo waleczni i bardzo chcieć wygrać. A to daje też zupełnie nowy wymiar temu biegowi. Tutaj niepełnosprawny może się mierzyć z pełnosprawnym. I to jest naprawdę piękne, bo wydaje mi się, że te szanse są w miarę wyrównane.

 

To co łączy ciebie, Arona, Bartka, czy Tomka Walerowicza, to chyba niesamowity upór w pracy.

Ja tak sobie myślałam, że można by to nazwać „Mistrzostwami Świata Amatorów w bieganiu”. Ten bieg nie ściąga za bardzo zawodowców – chociaż tacy też tam startują. To są ludzie, którzy bardzo chcą wygrywać, a często nie mają możliwości pokazania się, zaistnienia w biegach bardzo mocno obsadzanych przez czarnoskórych biegaczy. Tutaj ta szansa jest. Przy okazji formuła jest niesamowicie ciekawa. Dzięki temu jest tutaj tyle emocji.

 

Gdzie wystartujesz za rok?

Jeszcze nie wiem, ale na pewno na czwartym kontynencie. Na razie zdobyłam Amerykę Południową, Australię i Europę. Pomyślimy nad kolejnym.

PARTNERZY LOKALNI
PoznańBenecol4FJaguarTVN24TRÓJKABiegamBoLubięOnetBieganie.plMovemediaAortaOttobockFiege LogisticsSheratonQuickerSlowianka