FENOMENALNY BIEGACZ ULTRA, CZY ULTRAWYTRZYMAŁY MARATOŃCZYK?

27.04.2017

Fenomenalny biegacz ultra, czy ultrawytrzymały maratończyk?

W 2015 roku, podczas drugiej edycji Wings for Life World Run, w Poznaniu zwyciężył Bartek Olszewski. Znany bloger biegowy, amator, uciekając przed samochodem pościgowym pokonał 73,4 km, co dało mu 8. miejsce na świecie. Rok później kibice w Polsce na ekranach telewizorów i komputerów obserwowali, jak na ostatnich kilometrach, biegnąc w Niagara Falls w Kanadzie, ściga się nie tylko z ruchomą metą, ale zdobywa drugie miejsce i jako jedyny uczestnik obok globalnego zwycięzcy Georgio Calcaterry (biegnącego we Włoszech) przekracza dystans 80 km - magiczną barierę, o której wcześniej niewielu marzyło. 7 maja 2017 Bartek wystartuje w Mediolanie, gdzie ramię w ramie będzie rywalizował z ludźmi wymienianymi jako najwięksi faworyci w imprezie rozgrywanej jednocześnie w kilkudziesięciu miejscach na świecie. Jak ktoś, kto nie jest zawodowcem, i tak jak wielu dorosłych ludzi pracuje na cały etat, a trenuje tylko w wolnych chwilach, trafił do tego grona?

 

„Są konkurencje biegowe, w których można zostać wybitnym biegaczem, czy biegaczką, pracując i prowadząc normalne życie. Ja jako były zawodowiec bardzo podziwiam ludzi, którzy potrafią to połączyć i być ponadprzeciętnymi zawodnikami” – mówi Jerzy Skarżyński, wieloletni reprezentant Polski w maratonie. „Jednak w konkurencjach takich jak 10km, czy maraton, gdzie konkretny wynik mówi o tobie i tym kim jesteś, na pewno nie ma szans na światowe, czy europejskie wyniki dla ludzi, którzy są amatorami. Ultramaraton, biegi górskie, czy po schodach, to są konkurencje biegowe, gdzie panuje trochę inna specyfika i amatorzy mają szansę zaistnieć”.

 

Kiedy Bartek zadebiutował w Wings for Life World Run, bardzo pochlebnie wypowiadał się o nim dyrektor sportowy biegu w Poznaniu, Adam Klein. Dziś dalej jest pod wrażeniem jego możliwości: „Bartek już wtedy był dobrym amatorem. Jego poziom, który możemy zmierzyć różnymi wynikami, na różnych dystansach, nie zmienił się jakoś drastycznie. Zmieniło się tylko tyle, że wszedł w taką niszę, która nazywa się ultra. Nie chcę umniejszać Bartkowi, ale jest przepaść do najlepszych zawodników z bieżni i biegów ulicznych na dystansie do maratońskiego włącznie. Niewielu z nich wybiera dystanse dłuższe niż maraton. Mogłoby się okazać, że jacyś Kenijczycy, czy Etiopczycy, widząc, że nie są już w stanie zarabiać na krótszych dystansach, bo jest ich tam tak duże skupienie, nagle przenoszą się do ultra i biegają takie wyniki, że nam szczęka opada. W przypadku Bartka to stało się w sposób trochę przypadkowy. Wings for Life World Run to dla jednego 10 km, dla drugiego 15. A on pobiegł taki dystans, który pokazuje, że jest bardzo dobrym ultra biegaczem – takim, który może na równi rywalizować z tymi najlepszymi”.

 

7 maja będzie miał z kim się ścigać. Walka, już nazywana przez komentatorów „Bitwą o Mediolan”, ma się rozegrać pomiędzy Włochem Calcaterrą, Niemcem Florianem Neuschwanderem, Chilijczykiem Francisco Moralesem i Bartkiem. „Najciekawszym z jego konkurentów w Mediolanie będzie Calcaterra. Myślałem, że najlepsze lata ma już za sobą. Tymczasem w zeszłym roku pokazał, że nie. Wiadomo, że na takim dystansie nie wszystko zależy od nas. Wiadomo też, że może przyplątać się kontuzja, ale jeżeli będzie w stanie, a zakładam, że jest, bo to doświadczony zawodnik w biegach ultra, to powinien móc przygotować się na podobny poziom jak w zeszłym roku. Jeśli tak będzie, to wydaje mi się, że Bartek jest najlepszym kandydatem z tej czwórki, żeby go złapać” – komentuje Klein.

 

Choć zarówno Adam Klein jak i Jerzy Skarżyński zauważają większe szanse Bartka w biegach ultra niż w krótszych zawodach, trzeba przyznać, że on sam tak naprawdę prawie nie biega dystansów dłuższych niż maraton. „To tylko pokazuje, że Bartek nie jest typowym ultrasem i właściwie staje się nim raz w roku – podczas Wings for Life World Run – a tak normalnie jest maratończykiem” – mówi redaktor naczelny portalu bieganie.pl. „Do Wings for Life World Run startuje z treningu maratońskiego, co jest inne niż w przypadku Calcaterry, który jest rasowym ultrasem i który startował w MŚ na 100 km, gdzie zajmował wysokie miejsca (dop. więcej o Włochu tutaj). Bartek nie. Wchodzi w ten świat od zupełnie innej strony i może się okazać, że to jest lepsza droga” – dodaje Adam Klein.

 

Inną fenomenalną, polską zawodniczką z miesiąca na miesiąc staje się Dominika Stelmach, która tak samo jak Bartek jest amatorką, jednak w przeciwieństwie do niego nie stroni od ultra. Pokazała się światu w tym samym biegu co on, zostając polską zwyciężczynią Wings for Life World Run w 2015 roku. Później pobiła rekord polski w ulicznym biegu na 100 km, a następnie została najpierw mistrzynią Polski w ultramaratonie, a niedawno mistrzynią Polski w maratonie. W międzyczasie wygrała kolejny raz w Wings for Life World Run – w Australii. „Wydaje mi się, że zeszły rok trochę ją ostudził w jej zapałach do stania się najbardziej wszechstronną biegaczką. Mimo, że miała plany bardzo mocnego biegu w trailowych mistrzostwach świata, a potem w mistrzostwach w biegu na 100 km, to już w tych drugich nie pobiegła i w tym roku skupiała się raczej na tym, żeby dobrze pobiec maraton. Może być tak, że w dalszej części sezonu będzie jeszcze startowała w jakichś innych biegach ultra, ale wydaje mi się, że to nie jest pewne w tym momencie” – mówi Klein.

 

„Dominika biegnąc w Orlen Warsaw Marathon (dop. w ostatni weekend), gdzie startowała trzy tygodnie po zdobyciu tytułu mistrzyni Polski i pobiciu rekordu życiowego, znowu ustanowiła rekord. Wynik poniżej 2:40 to jest taka bariera psychologiczna i fajnie, że udało jej się tę barierę pokonać. Nie znam specyfiki trenowania do biegów ultra, ale przecież Wings for Life World Run jest za niecałe dwa tygodnie! Te dwa biegi, to może nie są wybitne wyniki maratońskie, ale są świetne jako elementy przygotowań do startu docelowego. Ona wszystkie zawody na dystansach krótszych podporządkowuje biegowi w Chile (dop. gdzie wystartuje w tym roku) i to on będzie sprawdzianem skuteczności jej treningów. Czy ta metoda treningowa okaże się skuteczna? Gdy z nią rozmawiałem, życzyłem jej pokonania 60 km, czyli czegoś takiego, co jest na pewno światowym wynikiem w rywalizacji kobiet” – mówi Jerzy Skarżyński.

 

Polacy mogą się cieszyć. Naprawdę mamy kim się chwalić. W zeszłym roku, na całym świecie, oprócz Poznania, nasi zawodnicy triumfowali jeszcze w czterech lokalizacjach. „W latach 80-tych polscy maratończycy byli fenomenem w skali światowej. Nie było medalistów olimpijskich, mistrzów świata, czy Europy, ale w 86 roku 50. polski maratończyk miał wynik 2:21, gdzie oprócz Kenii i Etiopii dzisiaj nie ma podobnego państwa. Minęło 30 lat i polskie biegaczki, polscy biegacze są wybitnymi osobistościami w tych innych konkurencjach – ultra, biegach górskich, po schodach. Mamy kilku super zawodników i dzieje się coś się takiego, że mamy klimat do tego, aby w tych konkurencjach akurat Polacy i Polki brylowali na świecie” – cieszy się wybitny polski maratończyk. Ciekawe jak będzie w tym roku? Czy padnie kolejna bariera – tym razem 90 km? Czy wygra ktoś w Mediolanie, czy osoba w innej z kilkudziesięciu lokalizacji, w których odbędzie się bieg? Może Globalnym Zwycięzcą okaże się ktoś biegnący w Polsce? „Ja będę nasłuchiwał co się dzieje na świecie, a sam poczekam na Tomka Walerowicza w Poznaniu. Może się okazać, że wydarzeniem Wings for Life World Run w tym roku będzie rywalizacja Bartka z Tomkiem” – po cichu liczy na wielkie emocje Skarżyński.

Zobacz więcej aktualności

PARTNERZY LOKALNI
PoznańAorta