Zapisz się na bieg w 20203 maja

MICHAŁ ŻOŁYŃSKI: MOGĘ POCZUĆ SIĘ TROCHĘ JAK ZDROWI BIEGACZE

05/04/19

Michał Żołyński: mogę poczuć się trochę jak zdrowi biegacze

Michał Żołyński w 2005 roku, na skutek wypadku samochodowego, doznał urazu rdzenia kręgowego. Celem Wings for Life World Run jest zbieranie funduszy na badania mające na celu opracowanie metody leczenia urazów rdzenia. Od czwartej edycji biegu, od 2017 roku, Michał startuje w Poznaniu w egzoszkielecie – specjalnym urządzeniu wyposażonym w siłowniki, które wspomaga ruch kończyn umożliwiając chodzenie. W ten sposób, razem z biegaczami i osobami startującymi na wózkach, staje się częścią globalnej inicjatywy.

W zeszłym roku pokonałeś 1700 kroków w egzoszkielecie. Ile chciałbyś przejść w tym roku?

W przeliczeniu na dystans to było około kilometra. Chciałbym pobić ten wynik. Myślę, że 1,5 km byłoby optymalnie.

Na co dzień poruszasz się na wózku. Czy jakoś trenujesz w egzoszkielecie?

Co tydzień przyjeżdżam do ośrodka, w którym z fizjoterapeutą staramy się udoskonalać nasz chód, żeby być jak najlepiej przygotowani do startu.

Egzoszkielet nie jest na tę chwilę aż tak szybki jak wózek – choćby taki zwykły, do użytku codziennego, dopuszczony do startu w Wings for Life World Run. Dlaczego nie pojedziesz na wózku? Aaron Anderson został Globalnym Zwycięzcą startując na wózku i to dwukrotnie.

Na pewno wózek jest szybszy, ale egzoszkielet to bycie w pozycji stojącej, obserwowanie ludzi z innej perspektywy, możliwość poczucia się trochę, jak zdrowi uczestnicy, biegnący dla tych, którzy nie mogą. Nic nie jest w stanie zastąpić tego, co stworzyła natura, jak jesteśmy zbudowani pierwotnie. Ale możemy mieć namiastkę tego, co straciliśmy w wypadku.

Celem biegu jest wynalezienie metody leczenia przerwanego rdzenia kręgowego, czyli rozwiązania dokładnie tego problemu, z którym zmagasz się na co dzień. Jak odebrałeś doniesienia ze Szwajcarii z listopada ubiegłego roku o przełomowych badaniach?

Jestem pozytywnie nastawiony. Wierzę, że przyszłość przyniesie postawienie ludzi z wózków na nogi. Wierzę, że to tylko kwestia czasu - udoskonalenia technologii i poczekania, aż będzie ona dostępna dla każdego.

Zachęcasz swoich znajomych, żeby brali udział w Wings for Life World Run i przekazywali datki na badania nad leczeniem przerwanego rdzenia kręgowego?

Tak, głównie rozmawiając z nim. Także w postach na Facebooku i na grupach.

Masz swój team?

Tworzymy grupę Husarix. 9 osób w egzoszkieletach będzie się starało przejść jak najdalej.

Podobno to ty z całej grupy dotarłeś najdalej. Jest wewnętrzna rywalizacja?

(śmiech) Niby nie. Ale jak pojawiamy się już na starcie, włącza się adrenalina. Później porównujemy wyniki między sobą i to jest taka mini rywalizacja wśród egzoszkieletów.

Podoba ci się formuła Wings for Life World Run, gdzie nie ma ściśle określonego dystansu do pokonania? Jak oceniasz atmosferę w Poznaniu?

To, że każdy dobiega do mety, że ludzie tutaj są bardzo serdeczni, mili i panuje przyjazna atmosfera, to jest to, co mnie motywuje, żeby przyjeżdżać tutaj co roku. Tak naprawdę, po każdym Wings for Life World Run jest mi żal, że ta impreza się skończyła i czekam na kolejną.

PARTNERZY LOKALNI
PKO BPCitroenPoznańAorta4FSuuntoPOWERBARCisowiankaOttobockBiegamBoLubięTVN24TRÓJKAOnetMoveTV