Zapisz się na bieg w 20203 maja

NAJSZYBSZY Z POLAKÓW PODCZAS PIĄTEJ EDYCJI STARTOWAŁ W AUSTRALII

05/28/18

Najszybszy z Polaków podczas piątej edycji startował w Australii

Jacek Ciełuszecki, z dystansem 67,3 km zajął 8. miejsce w globalnej klasyfikacji Wings for Life World Run 2018 i został Lokalnym Zwycięzcą  Australii. Zadaliśmy mu kilka pytań.

W Wings for Life World Run zadebiutowałeś w 2017 w Wielkiej Brytanii. Dlaczego nie w Poznaniu?

Powód dość prosty. Od prawie 12 lat mieszkam w Wielkiej Brytanii i do Cambridge mam znacznie bliżej niż do Poznania. Muszę przyznać, że stosunkowo rzadko bywam też w Polsce.

Debiut i od razu zwycięstwo. Dlaczego nie wziąłeś udziału w Światowym Biegu wcześniej?

To wynikało po części z tego, że miałem inne plany biegowe oraz tego, że nie miałem zbytniego doświadczenia w biegach ultra. Moim głównym celem w tamtym czasie był  dobry wynik w klasycznym maratonie (42,2 km). O Wings for Life World Run powiedziała mi tak naprawdę moja żona i to ona wpadła na pomysł, aby wziąć udział w tej imprezie. Bardzo podoba mi się formuła biegu ze ścigającą „metą”.

Jak było w Australii? Jak przebiegała rywalizacja?

Pobyt w Australii wspominam bardzo dobrze. Co do startu, miałem pewne obawy ze względu na zmianę strefy czasowej (+9 h różnicy) i porę startu (21:00 miejscowego czasu). Ostatecznie wszystko nieźle zagrało i organizm był gotowy w dniu biegu. Co do rywalizacji, to muszę przyznać, że zwycięstwo przyszło mi łatwiej niż rok wcześniej w Cambridge w Wielkiej Brytanii. Moim założeniem był równy bieg od startu w tempie 3:55- 4:00 min/km z ewentualnym lekkim przyspieszeniem na końcowych kilometrach. Liczyłem na wynik w granicach 70 km plus. W trakcie biegu dość szybko okazało się, że w rywalizacji o 1. miejsce, oprócz mnie był tylko jeden biegacz z Australii. Ali Najem bardzo mocno rozpoczął i wypracował solidną przewagę. Wydaje mi się, że po przebiegnięciu mniej więcej dystansu maratonu Ali zaczął dość wyraźnie zwalniać. Minąłem go na 48 km. Dalszy bieg to już samotna walka z dystansem i goniącą „metą”. Dodatkowo trasa w Melbourne po 50 km stopniowo zaczyna prowadzić w górę, co zdecydowanie utrudniało utrzymanie dobrego tempa. Ostatecznie  Catcher Car złapał mnie na 67,3 km.

Jesteś doświadczonym maratończykiem. W Polsce przestałeś startować około 2006 roku. Co porabiałeś przez ten czas, czy zdarzało ci się jakieś ultra?

W listopadzie 2006 przeprowadziłem się do Wielkiej Brytanii. Mieszkam i pracuję w nadmorskiej miejscowości Poole położonej na południu kraju. Mieszkając w UK staram się cały czas trenować. Jeśli chodzi o moje bieganie, pierwsze 2-3 lata po przyjeździe na wyspy były dość trudne. Po prostu potrzebowałem trochę czasu na zaaklimatyzowanie się w nowym otoczeniu. Z upływem lat jest coraz lepiej - mimo iż dobiłem już do czterdziestki. Przez prawie 12 lat po przeprowadzce na wyspy dość dużo podróżowałem. Lubię turystykę biegowa. Zwiedziłem wiele państw w Europie zaliczając przy okazji maratony. Przebiegłem też kilka bardziej egzotycznych maratonów - m.in na Mauritiusie i  Jamajce. Dodatkowo od 3 lat próbuje swoich sil w biegach górskich - głównie w okresie letnim, na dystansach od 40 do nawet 100km.

Jak trenujesz na co dzień? Czy twoje życie codzienne jest bardziej związane ze sportem, niż poprzez bieganie? Jesteś w jakimś klubie, masz przyjaciół, z którymi trenujesz?

Staram się trenować praktycznie cały rok, 5-7 razy w tygodniu. Nie lubię robić długich przerw od biegania. Lepiej się czuję jak biegam nawet bardzo lekko niż wcale. Moje treningi nie są jakieś nadzwyczajne. Stosuję podobne środki treningowe jak większość biegaczy na świecie. Wychodzę z założenia, że klucz to systematyczność. Każdy sportowiec po wielu latach zwykle wie, co mu służy bardziej, a co mniej. Od 7 lat należę też do jednego z lokalnych klubów biegowych - Bournemouth Athletic Club. Klub posiada coś jakby sekcję biegaczy ulicznych. W miarę możliwości spotykamy się na wspólnych sesjach treningowych, bądź na dłuższych, niedzielnych wybieganiach. Na szczególną uwagę zasługuje jeden z biegaczy. Jest to Steve Way, który posiada rekord Wielkiej Brytanii Masters w maratonie 2:15,16 oraz rekord Wielkiej Brytanii na 100km 6:19,20. Uważam, że to dzięki jego treningom oraz wspólnemu trenowaniu, mój poziom sportowy znacznie się podniósł na przestrzeni ostatnich lat.

Gdzie chciałbyś wystartować za rok?

Myślę, że będzie to Ameryka Północna lub Południowa. Ostateczna decyzja zapadnie jednak po potwierdzeniu lokalizacji przez organizatorów pod koniec roku.

PARTNERZY LOKALNI
PKO BPCitroenPoznańAorta4FSuuntoPOWERBARCisowiankaOttobockBiegamBoLubięTVN24TRÓJKAOnetMoveTV