Zapisz się na bieg w 20203 maja

PAWEŁ JANUSZEWSKI: TRUDNO NIE ZAUWAŻYĆ FENOMENU, KTÓRY POWSTAŁ W POLSCE

05/07/19

Paweł Januszewski: trudno nie zauważyć fenomenu, który powstał w Polsce

Gdy biegacze startujący w Wings for Life World Run opuścili już teren miasteczka startowego na Międzynarodowych Targach Poznańskich i rozjechali się do domów w całej Polsce, porozmawialiśmy z dyrektorem sportowym Światowego Biegu w Poznaniu Pawłem Januszewskim.

Jak oceniasz wyniki biegu w Polsce?

W tym roku bieg zakończył się dość gwałtownie. Myślę, że taktyka zwycięzcy była dość zaskakująca. Prawdopodobnie Tomek (dop. Osmulski) sam nie spodziewał się, że jest w stanie biec tak długo. Zrobił to w stylu typowego sprintera –jak na tak długi dystans - co zniechęciło pozostałych choćby do podjęcia próby rywalizowania z nim. Tomek od początku przyjął bardzo szybkie tempo, które pozbawiło złudzeń i chęci nawiązania z nim walki wszystkich pozostałych zawodników. Nawet pomimo tego, że był to przełomowy rok i wzrosły prędkości poruszania się Samochodu Pościgowego, tego nikt się nie spodziewał. Czegoś takiego nie było chyba od początku rozgrywania tej imprezy, przynajmniej w Polsce.

Zaznaczmy, że Tomek nigdy nie ukończył biegu ulicznego na dystansie maratonu, a tutaj pokonał ponad 55 km!

To tylko pokazuje, co mnie jako lekkoatletę buduje, że trening robiony pod biegi średniodystansowe może przynieść rezultaty i pożądane skutki również w biegach długodystansowych, jakim bez wątpienia dla najlepszych zawodników jest Wings for Life World Run.

Od sześciu lat, podczas biegu, stoisz na scenie. Przyglądasz się temu wszystkiemu od samego początku. Patrzysz na ludzi wracających z trasy na start, gdzie otrzymują medale. Rozmawiasz z nimi, pytasz skąd przyjechali, jak sobie poradzili tego dnia, przeprowadzasz wywiady ze zwycięzcami. Czy jest taki jeden moment, który szczególnie utkwił ci w pamięci?

Nie ma takiego jednego momentu, czy wydarzenia. Ale myśląc o tym biegu zawsze wracam do czasu sprzed pierwszej edycji, kiedy kompletnie nie wierzyłem w tę imprezę. Nie byłem w stanie sobie jej wyobrazić. Tak samo Wings for Life World Run omijali dobrzy zawodnicy, którzy musieliby się do niego solidnie przygotowywać. Dlatego na przykład w tym roku, udział chociażby Kamila Leśniaka, wytrawnego biegacza, zarówno ultra, jak i maratończyka, dla wielu, jak i dla mnie był niespodzianką. Jestem zaskoczony, że w Polsce udało się nam wytworzyć taki splendor, prestiż wokół tej imprezy, że ludzie są w stanie zrezygnować z pieniędzy, które mają z nagród na innych biegach i się przygotować właśnie do niej. Ten bieg rośnie w każdej kolejnej edycji - nie tylko sportowo. Trudno nie zauważyć tego fenomenu, który powstał w Polsce. Mamy wielkie osiągnięcia Polaków, którzy wyjeżdżają za granicę i tam wierzą w swoją moc, w siłę rażenia tego biegu i chcą rywalizować z innymi tylko dla samej idei. Chyba już tylko na palcach jednej ręki można policzyć te lokalizacje, gdzie Polacy nie odnoszą jakichś spektakularnych sukcesów – czy to w kategorii pań, czy panów. To jest fenomen, który nie jest jednorazowy. To jest taka świadomość, która utrzymuje się w ludziach do kolejnej edycji. Tempo, w jakim wyczerpały się pakiety dla uczestników, potwierdza, że grupa ludzi budującą tę imprezę w Polsce dokonała rzeczy, która wydaje się niemożliwa na tle dynamicznie rozwijającego się rynku biegów w Polsce, na których można zarabiać pieniądze. W przypadku Wings for Life World Run mamy do czynienia stricte z coubertainowską ideą, którą udało się zrealizować. Ja tak do tego podchodzę.

Wspomniałeś o wielkich sukcesach. Dominika Stelmach wygrała w Rio. Jest niezawodna, to prawdziwy pewniak. Darek Nożyński i Wioletta Paduszyńska wygrali w tej samej konfiguracji, co w zeszłym roku w Poznaniu, tylko w Sunrise na Florydzie. Dlaczego to właśnie nasi zawodnicy są tak mocni?

Właśnie z tego, że organizatorom biegu w Polsce udało się w nich i w potencjalnych zwycięzcach wyzwolić taką energię, która pozwala im przetrwać te treningi, rywalizację, kryzysy - jakie ma każdy, tylko na innych etapach takiego dystansu. Mają takie przeświadczenie, że jak jeden Polak wygrał, drugi też, to i kolejni mogą. Uwierzyli, że jesteśmy stworzeni do wygrywania. W sporcie wiara w sukces daje 20, może 30% dodatkowej energii, która jest potrzebna, żeby zwyciężać. Bo jak ktoś nie wierzy w wygraną, to tego sukcesu nie odniesie. Nieważne czy Polacy startują w Poznaniu, szukają ciepłego kraju, albo takiego, który jest atrakcyjny turystycznie, jadą na bieg w roli faworyta. Trzeba mieć w sobie duże pokłady wiary w siebie, żeby to udźwignąć i tutaj udało się je wytworzyć. To jest budujące.

Jak widzisz przyszłość Wings for Life World Run? Czy takie ruchy, jak znacząca zmiana tempa Samochodów Pościgowych na dalszych etapach biegu, mają sens i ewentualnie co ty byś zmienił, poprawił, żeby ten bieg był jeszcze bardziej atrakcyjny?

Takiej energii, jaka była w tym roku nie czułem w pięciu dotychczasowych edycjach. Postrzegam to jako sukces. Liczba procentowa tych, którzy po raz pierwszy stanęli na starcie jest dosyć duża, ale nie mówię tego na podstawie statystyk. Zadałem ze sceny banalne pytanie, o to, kto po raz pierwszy jest z nami. Miałem wrażenie, że co najmniej połowa podniosła ręce. Nie wiem, czy nam brakuje sportowego aspektu w tych zawodach – tego ścigania. Być może w tym roku zabrakło tutaj w Polsce sportowej rywalizacji w końcówce tej imprezy, ale to chyba wynikało po prostu z taktyki, którą Tomek przyjął - zaskakującej pozostałych zawodników, bo tego, że ten bieg zostanie rozegrany w takim tempie, nikt nie mógł się spodziewać. Dopiero w ostatnich sekundach prawie dogonił go Witek Misztela na wózku. Tak naprawdę jedno, co chciałbym poprawić, to żeby były mniejsze różnice w czasie startu poszczególnych stref, na co nie mam jeszcze pomysłu. Udało się to poprawić przenosząc bieg z Malty na teren Targów Poznańskich, ale chyba przydałoby się jeszcze trochę popracować nad poprawieniem szerokości startu - choćby na pierwszym kilometrze lub dwóch mogłoby być nieco szerzej. To jest chyba naszą bolączką.

Formuła zostaje jak jest?

Formuła, przynajmniej w Polsce się sprawdziła. To potwierdzają ludzie, którzy chcą startować - znają tę imprezę i przygotowują się do niej. Właśnie dzięki formule, dla wielu ludzi jest to impreza pierwszego wyboru, od której zaczynają przygodę z bieganiem.

PARTNERZY LOKALNI
PKO BPCitroenPoznańAorta4FSuuntoPOWERBARCisowiankaOttobockBiegamBoLubięTVN24TRÓJKAOnetMoveTV